Top tygodnia

Na temat

Uniwersytet Kaliski, województwo kaliskie i… Ostrów. Jest się czego bać?

Podczas święta Uniwersytetu Kaliskiego rektor uczelni znów wezwał do reaktywacji województwa kaliskiego, wskazując uniwersytet jako impuls do budowy nowego ośrodka regionalnego. Z perspektywy Ostrowa Wielkopolskiego – miasta mocno związanego z Poznaniem, a jednocześnie współtworzącego Aglomerację Kalisko Ostrowską – warto zapytać, czy ta koncepcja uwzględnia realne interesy całej południowej Wielkopolski, czy raczej jest projektem szytym pod ambicje jednego miasta.
W kaliskich mediach rektor Uniwersytetu Kaliskiego od kilku lat konsekwentnie łączy rozwój uczelni z ideą odtworzenia województwa kaliskiego. Uniwersytet ma być „impulsem” do budowy własnego zaplecza intelektualnego, politycznego i administracyjnego – centrum nowego regionu, które ma przeciwdziałać wyludnianiu i marginalizacji.
Jednocześnie w oficjalnych materiałach uczelni mocno wybrzmiewa teza, że Uniwersytet Kaliski ma oddziaływać na „całą Aglomerację Kalisko Ostrowską” i południe Wielkopolski. To ważne, bo retoryka o „województwie kaliskim” próbuje opakować lokalne ambicje w szerszy, regionalny kostium – sugerując, że to naturalna droga rozwoju również dla Ostrowa i sąsiednich samorządów.
Ostrów od lat buduje swoją pozycję w silnym związku z Poznaniem, zarówno gospodarczym, jak i komunikacyjnym oraz instytucjonalnym. Mówimy o mieście wpisanym w logikę całej Wielkopolski: zorientowanym na metropolię poznańską, korzystającym z wojewódzkich programów inwestycyjnych i infrastrukturalnych oraz współpracującym w układzie północ–południe, a nie wyłącznie w osi Kalisz–Ostrów.
W takim kontekście projekt reaktywacji województwa kaliskiego oznaczałby dla Ostrowa zasadniczą zmianę „wektora grawitacji” – odciągnięcie od Poznania i wpisanie w strukturę polityczno administracyjną zależną od Kalisza. Pytanie, którego brakuje w kaliskiej debacie, brzmi: czy mieszkańcom Ostrowa bardziej opłaca się budować pozycję jednego z kluczowych ośrodków południowej Wielkopolski, czy raczej stać się „drugim miastem” w nowym województwie z centrum w Kaliszu.
Nie sposób lekceważyć faktu, że Uniwersytet Kaliski może być realnym wzmocnieniem całego subregionu, także dla Ostrowa: kształci lekarzy, prawników i specjalistów, którzy mogą zasilać lokalny rynek pracy w szpitalach, szkołach i firmach po obu stronach Prosny. Samorządowcy z Aglomeracji Kalisko Ostrowskiej już dziś podkreślają znaczenie uczelni jako partnera w polityce kadrowej i rozwojowej.
Jednak rozwój akademicki nie wymaga wcale zrywania z Wielkopolską i tworzenia osobnego województwa. Aglomeracja może być silnym, ponadlokalnym graczem w ramach dużego, stabilnego regionu – wykorzystując swój dwubiegunowy układ (Kalisz–Ostrów), połączenia kolejowe z Poznaniem i Wrocławiem oraz wspólną politykę gospodarczą. Uniwersytet Kaliski może być w tym scenariuszu jednym z filarów rozwoju, ale nie musi automatycznie pociągać za sobą scenariusza „województwa kaliskiego”.
Z perspektywy Ostrowa warto więc jasno oddzielić dwie rzeczy: poparcie dla rozwoju uczelni i współpracy akademickiej – od poparcia dla projektu politycznego, jakim jest reaktywacja województwa kaliskiego. Ostrów może i powinien korzystać z Uniwersytetu Kaliskiego, zachowując jednocześnie silne zakorzenienie w wielkopolskich strukturach z centrum w Poznaniu.uniwersytetkaliski+4
W debacie regionalnej dobrze byłoby, aby ostrowski samorząd jasno wyartykułował własne priorytety: rozwój w oparciu o nowoczesną infrastrukturę, kolej dużych prędkości, współpracę z Poznaniem i Wrocławiem oraz partnerskie relacje w Aglomeracji Kalisko Ostrowskiej – zamiast wpisywania się bezrefleksyjnie w narrację o „naturalnym” województwie kaliskim. Bo jeśli dziś Ostrowowi bliżej jest do Poznania niż do Łodzi, to w dyskusji o przyszłości regionu nie można udawać, że to bez znaczenia.