„Wszyscy wokół uprawiają vendettę, tylko ja jestem ponad plemionami, racjonalny, merytoryczny i zanurzony w trosce o dobro mieszkańców”. Szeregowy od niedawna radny Damian Grzeszczyk leczy się z bólu fantomowego. Boli go bardzo utracony łańcuch przewodniczącego rady.
Plan leczenia jest zapewne bardzo szczegółowy. Na początek jednak otrzymaliśmy gorzkie żale, czyli ociekający rozpaczą wywiad w Kurierze Ostrowskim.
Streszczenie w jednym zdaniu?
Gdy Damian Grzeszczyk meblował prezydium rady pod dyktando Beaty Klimek była to służba dla mieszkańców. Gdy sam został „wymeblowany” było to „polityczna wendetta”.
Cóż na miejscu wiernego trabanta urzędującej prezydent ostrożniej dobierałbym takie porównania. Mafia i Włochy, cóż grunt to mocno teraz podmokły.
Grzeszczyk chętnie opisuje też logikę „albo z nami, albo przeciw nam”, jednocześnie bardzo wyraźnie ustawia się w roli skrzywdzonego eks-plemiennika, który „musiał odejść” z KO w imię wyższych zasad. Każdy może się bronić, nawet głupio. Ale owe „wyższe zasady” nie przeszkadzały exprzewodniczącemu w długim działaniu w Koalicji Obywatelskiej. Nie będzie też zdradą jakiejś wielkiej tajemnicy prosta konstatacja, że nigdy, podkreślmy nigdy, nie zgłaszaj do niej żadnych zastrzeżeń.
Zostawmy jednak Koalicję Obywatelską, która zarówno w mieście jak i w kraju znakomicie się bez Grzeszczyka obywa.
Ciekawie robi się naprawdę, gdy tęskniący za łańcuchem bierze się za obronę Beaty Klimek: zarzuty wobec jej najbliższego otoczenia to „takie rzeczy się dzieją”, „ktoś stawia zarzuty”, „trudno za to winić panią prezydent”.
Przypomnijmy,
ta wesoła gromadka ma już na koncie skazanego za przestępstwo urzędnicze wiceprezydenta, czołowego radnego, który latami nie płacił lokalnych podatków i nie wykazywał tego w oświadczeniach majątkowych. Wreszcie prezes MZGM już czwarty miesiąc rezydujący w areszcie.
„Trudno winić”??? No tak, widocznie to krasnoludki umieściły ich wszystkich na eksponowanych stanowiskach w mieście.
Opowieści radnego o „bezpiecznym długu” i innych meandrach miejskiej polityki, pominiemy milczeniem – można bowiem zmienić zdanie (ponoć tylko krowa tego nie robi) ale gdy robi się to z dnia na dzień wypada choć chwilę pomilczeć albo wyjaśnić powody.



