Wielomiesięczny areszt to nie powód do odwołania prezesa MZGM. Beata Klinek broni swoich do końca. Czasem nawet dłużej.
Gdyby nie zmiana układu w ostrowskiej radzie ten punkt nigdy by się w porządku obrad nie znalazł. Ale był i dzięki temu ostrowianie mogli usłyszeć osobliwy wykład z praworządności i radnego Witonia z PiS z przejęciem opowiadającego o domniemaniu niewinności. Cóż, szkoda tylko, że całe te dytyramby mocno podszyte były fałszem. – Nie ma prawomocnego wyroku – stękała z przejęciem Beata Klimek, unikając wszak odpowiedzi czy wciąż darzy osadzonego prezesa zaufaniem. Równie przejęty był radny Leszek Witoń gotów własną krwią bronić domniemania niewinności. Cóż radnemu wypada przypomnieć jak jeden z asów jego ugrupowania z przejęciem wygłaszał zdanie: „nikt przez tego pana życia pozbawiony nie będzie”. Pamiętamy? Prawda? Pamiętamy również odwołanie przed laty prezesa OZC. Wiecie kto go odwołał? Tak Beata Klimek! Powodem była sprawa w prokuraturze. Nie było aresztu, nawet aktu oskarżenia. Była za to „utrata zaufania” i odwołanie.
Teraz jest wręcz przeciwnie, aresztowany prezes wciąż jest prezesem, zdążył nawet zarobić w tym czasie blisko 80 tysięcy złotych.
Ciekawe co ma w sobie Andrzej M., że na wyścigi bronią go i Beata Klimek i jej pomagierzy z PiS. Pozostaje wierzyć i ufać, że krok po kroku się o tym mieszkańcy Ostrowa dowiedzą



