Strona główna Kryminałki Co się dzieje na Klasztornej?

Co się dzieje na Klasztornej?

12

Niedzielny wieczór. Na stanowisko dowodzenia ostrowskiej komendy wpływa dramatyczne zgłoszenie: przy ulicy Klasztornej trwa brutalna awantura. Agresywna grupa młodych ludzi próbuje taranować drzwi, z impetem dobijając się do jednego z mieszkań. Na miejsce natychmiast ruszają policyjne syreny. 

Gdy pierwsze patrole docierają pod wskazany adres, zastają tam jedynie ciszę. Sprawcy zdążyli zbiec, jednak świadkowie dokładnie zapamiętali ich rysopisy. Rozpoczyna się błyskawiczne przeczesywanie okolicznych ulic. Kryminalny nos nie zawodzi mundurowych. Zaledwie chwilę później uwadze funkcjonariuszy nie umyka podejrzany samochód. W środku siedzą cztery osoby – idealnie pasujące do opisów napastników z Klasztornej. Padają stanowcze rozkazy. Auto zostaje natychmiast zablokowane i otoczone. 

Rutynowa kontrola drogowa w ułamku sekundy zmienia się w poważną sprawę narkotykową. Podczas przeszukania wnętrza pojazdu policjanci natrafiają na ukryte substancje zabronione. Szybkie testy laboratoryjne nie pozostawiają złudzeń: to marihuana i silnie uzależniająca metamfetamina. Początkowo w aucie panuje zmowa milczenia – nikt nie chce przyznać się do białego proszku i suszu. Decyzja mogła być tylko jedna. Cała czwórka (młodzi ludzie w wieku od 18 do 21 lat, mieszkańcy gmin Odolanów i Sośnie) klika kajdanek kończy podróż na tylnej kanapie radiowozu. 

To jednak nie koniec listy przestępstw. Szybko wychodzi na jaw, dlaczego styl jazdy 20-letniego kierowcy budził zastrzeżenia. Badanie alkomatem wykazuje blisko 1,5 promila alkoholu w organizmie. Mężczyzna prowadził auto, będąc tykającą bombą zegarową na drodze. 

Poniedziałek, jak to on, przyniósł załamanie linii obrony i pierwsze zarzuty. 20-letnia pasażerka pękła podczas przesłuchania i przyznała się do posiadania zabezpieczonych narkotyków. Przed obliczem śledczych skruszał również 20-letni kierowca, który potwierdził, że wsiadł za kółko kompletnie pijany. 

Policyjne akta z kompletem twardych dowodów trafiają właśnie na biurko prokuratora. O dalszym losie młodych i bezmyślnych przestępców zadecyduje teraz sąd. Grożą im surowe kary więzienia.